↑ Powrót do Artykuły

Hakama

Co to właściwie jest hakama? W pisanych po polsku starych artykułach i książkach o Japonii, można znaleźć przeróżne określenia – „plisowana sodnica”, „dzielona spódnica”, „spódnico-spodnie”, „szerokie szarawary”, i tak dalej…
Ciekawą definicję podaje „Japońsko-angielski słownik kendo” z 1996 roku:hakama (rzecz.) Plisowana część odzienia zakrywająca ciało od pasa w dół, zakładana na japońską koszulę (ki-mono). W przeszłości noszona najczęściej przez bushi (rycerzy, samurajów). Hakama obecnie używana w kendo wywodzi się ze stroju do jazdy konnej i na wzór spodni posiada dwie nogawki. Regulamin walki sportowej kendo wymaga, aby zawodnicy nosili hakama. 

Wszystko jasne. Ale z drugiej strony, gdzieś między wierszami, z powyższej notatki pośrednio wynika, że był to strój szlachecki – ba, nawet rycerski. Japońscy chłopi na pewno nie chodzili w hakamach.

Kolejne pytanie: co z tego? W ramach odpowiedzi posłużę się – wybaczcie – dłuższą anegdotą, zaczerpniętą z książki znanego aikidoki, Mitsugiego Saotome:

„Kiedy byłem uczniem O-sensei, każdy z nas, od chwili, kiedy wszedł na matę, musiał nosić hakamę. Nieważne jaką, zatem trening aż skrzył się od kolorów. Hakamy były najróżniejsze: od ciemnych, używanych w kendo, poprzez prążkowane – w sam raz do tradycyjnych tańców – aż po kosztowne, odświętne sendai-hira, uszyte z czystego jedwabiu. Niektórzy z nas chyba naprawdę zawarli pakt z diabłem, skoro wkładali szacowną hakamę po dziadku, tylko po to, żeby na treningu wycierać ją po macie, w technikach suwari.

Dobrze pamiętam dzień, w którym zapomniałem wziąć z domu hakamę. Już miałem wejść na matę, ubrany jedynie w dogi, kiedy zatrzymał mnie O-sensei.

– Gdzie masz hakamę? – spytał. – W gaciach staniesz przed nauczycielem? Za grosz nie masz poczucia przyzwoitości! Nie umiesz się zachować w dojo! Siadaj z boku i patrz na trening!

To była tylko jedna z połanianek jakimi wielokrotnie karmił mnie O-sensei. Ale tym razem stała się okazja do większego wykładu. O-sensei zebrał nas wszystkich po ćwiczeniach, napomknął, że hakama jest częścią kobudo i zapytał, czy coś wiemy o jej głębszym znaczeniu.

– Siedem fałd to siedem najcenniejszych wartości budo – powiedział. – To jin (miłosierdzie), gi (honor i sprawiedliwość), rei (uprzejmość), chi (mądrość), shin (szczerość), chu (wierność) i ko (rodzinna miłość). Cechy charakteru dawnych samurajów. Hakama skłania nas do refleksji nad prawdziwą naturą bushido. Nosimy ją dla podkreślenia ścisłych związków z tradycją, przekazywaną aż do naszych czasów przez liczne pokolenia. Aikido zrodziło się z ducha bushido, a przeto w codziennej praktyce też musimy zachować tych siedem cnót, które nam kiedyś dano”.

W następnym akapicie ten sam Saotome z dezaprobatą mówi o pewnych zasadach, w myśl których – niestety, nie tylko w Ameryce – hakama stanowi przywilej yudansha. Powiada wprost: „[hakama] została zepchnięta z piedestału cnoty i stała się jedynie oznaką Ťmistrzostwať. Zwiedziłem wiele dojo, w wielu różnych krajach. Tam gdzie yudansha nosili hakamę, tam ci sami yudansha nie mieli pokory. Hakama była dla nich powodem do pychy, cennym trofeum i oznaką przewagi nad innymi. W takim aspekcie, ukłon w stronę portretu O-sensei, którym rozpoczynali i kończyli trening, stawał się czystą kpiną z pamięci Mistrza i wyznawanych przez niego reguł sztuki…”

Na tym nie koniec. „[…] w pewnych dojo – pisze Saotome – kobiety (i tylko one) ze stopniem kyu mają obowiązek noszenia hakamy, ze względu – jak to powiadają – na dobre obyczaje. Dla mnie jest to obraza i dyskryminacja obu płci naraz; zakłada bowiem, że aikidocy podczas treningu myślą o tych sprawach, o których właśnie wtedy nie powinni myśleć”.

Tyle aikido. W kendo, iaido (za wyjątkiem niektórych wojskowych odmian battodo), naginata-do i kyudo mamy mniej kłopotu, bo hakama stanowi zwyczajną część stroju. Nie ma szermierki i łucznictwa „w gaciach”.Nieco inna jest także symbolika w kendo – pięć fałd (hida) reprezentuje pięć wartości konfucjańskich; patrząc z przodu, od lewej: shin (lojalność), ai (miłość), wa (harmonię), ko (synowskie przywiązanie) i chu (wiarę). Tylna fałda jest pojedyncza i oznacza makato (szczerość, zarazem: „pojedynczy umysł”). Odnosi się to do stosunków pomiędzy panem i wasalem, ojcem i synem, mężem i żoną, starcem i młodzieńcem, i między przyjaciółmi.Hakama nie powinna nigdy być wygniecona, a po treningu trzeba ją złożyć w określony sposób. Poza pierwiastkiem duchowym, ma to wzgląd praktyczny – prawidłowo złożona hakama leży płasko i zajmuje mniej miejsca. Najlepsza – znów mówię o używanej w kendo – jest szyta z gęstej niemal sztywnej bawełny, barwionej na kolor indygo. Wprawdzie kosztuje sporo, ale za to można jej używać przez dziesięciolecia (i nie ma w tym kszty przesady). Z początku trzeba tylko pamiętać, że skurczy się po pierwszym praniu (a powinna zakrywać kostki). A skoro już mowa o tym, to DOBRĄ hakamę należy prać ręcznie, wywiniętą na lewą stronę i suszyć w ocienionym miejscu – broń Boże, nie na słońcu.
W ten to sposób, niemal machinalnie odbyliśmy drogę gdzieś od miłosierdzia do zwykłego prania. Takie bowiem jest oblicze budo – zwyczajne… i bardzo ludzkie. Czasem warto, aby yudansha też o tym pamiętali.

Witold Nowakowski – „Tatami” – jesień ’03